Wspomnienia z 23 BPPnJG…
23 Białostocka Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę już za nami. W tym miejscu chcielibyśmy serdecznie podziękować wszystkim Tym, którzy przyczynili się do jej powstania. Dziękujemy sponsorom dzięki którym mamy nowy sprzęt nagłaśniającym oraz znaki. Dziękujemy wszystkim parafiom z księżmi proboszczami na czele za gościnne przyjęcie pielgrzymów. Wszystkim służbom posługujacym na naszym pątniczym szlaku – Bóg zapłać !!!
Jednak najserdeczniejsze podziękowania należą się Wam – Drodzy pielgrzymi. To dzięki Waszej obecności nasza pielgrzymka już po raz 23 mogła wyruszyć w tak licznym składzie! Dziękujemy za nie zabrakło Wam odwagi !!!
Wszystkim zaangażowanym w organizację, prowadzenie, opiekę nad Naszą pielgrzymką – składamy SERDECZNE BÓG ZAPŁAĆ.
Już dziś zapraszamy na 24 Białostocką Pieszą Pielgrzymkę na Jasną Górę !!!!
Zapraszamy do napisania wspomnień związanych z pielgrzymką. Co Wam się podobało, co nie, co zachęciło, co zniechęciło…
14 sie 2009 o 10:00
Cóż pielgrzymka sie skończyła, ale trzeba przyznać, że była wyjątkowa:)W tym miejscu chcialam zwyczajnie podziekować tym wszystkim, dzieki którym ta pielgrzymka była właśnie taka jaka była:)…i tym dzięki, którym mogłam chociaż przez kilka ostanie dni pielgrzymować:)
Księże Marcinie i Księże Krzysztofie-dziekuję:)
14 sie 2009 o 15:05
Dziękuję kochani za wspaniałe przezycie
Pozdrawiam i do zobaczenia na szlaku Białystok-Częstochowa
14 sie 2009 o 17:24
Było super (jak zawsze)
Za rok będzie jeszcze lepiej! Już teraz namawiać znajomych!!! Pozdrawiam
14 sie 2009 o 21:09
Pielgrzymka fantastyczna!
Jestem szczęśliwa, że mogłam iść z tak dobrymi ludźmi, którzy wspierali mnie w każdym trudnym momencie
Szczególnie dziękuję ks. Michałowi za zaciągnięcie mnie na PPnJG za uszy i każde słowo wsparcia, kiedy było ciężko.
I już wiem, że pójdę na 24 PPnJG!
Pozdrawiam gorąco
15 sie 2009 o 13:07
Pielgrzymka to najwspanialszy czas w całym roku, najwspanialsze chwile, najlepsi ludzie i 2 tygodnie które zostają w pamięci na całe życie. XXIII BPPnJG była dla mnie wyjątkowa i inna. Dziękuję tym wszystkim którzy przyczynili się do tego, że kiedy upadałam duchowo oni podtrzymywali i doładowywali akumulatory.
Już dzisiaj mogę powiedzieć że to był najlepszy pomysł na wakacyjny odpoczynek od szarej rzeczywistości (chociaż nie uważam pielgrzymki za atrakcje wakacyjną a jedynie za chwile przeżytą z Bogiem i 2 człowiekiem). Pozdrawiam cieplutko
15 sie 2009 o 22:31
bylo cudowni8e, niezapomniane chwile i cudowni ludzie, dziękuje kochanie, ze moglismy razem przejsc te kilometry
18 sie 2009 o 2:27
Było i się skończyło… jak co roku
do 30.07.2010
18 sie 2009 o 16:03
Było…było ciężko…było niesamowicie ciężko.
Dzięki temu jednak uświadomiłam sobie ‘parę’ rzeczy. To chyba owoce pielgrzymki. Jest…jest inaczej…jest lepiej.
19 sie 2009 o 12:16
Byłam po raz pierwszy na pielgrzymce, bardzo bardzo jestem zadowolona, podobało mi się wszystko… i trudy i radości, organizacja pielgrzymki też była OK.
Początki były trudne ale „Łaska Boża” Wielka!!!. Cudowne przeżycie,wrażenia nie do opisania…. Pozdrowienia dla Sióstr i Braci z gr.”Kolorowej”,szczególnie dla Bożenki i Krysi. Gorące pozdrowienia Ks.Antoniemu i Służbie Medycznej.
19 sie 2009 o 21:02
Wybrałyśmy się na pielgrzymkę po raz pierwszy. Zdecydowałyśmy się na nią w ostatniej chwili, przeczytałyśmy mnóstwo komentarzy, w których ludzie zachwalali pielgrzymkę i ludzi w niej idących. Pisali o wzajemnej pomocy, o zawieraniu znajomości na całe życie, wspaniałej atmosferze panującej w czasie całej drogi, że odzyskali wiarę w ludzi, ich dobro, dokonała się w nich przemiana duchowa. My jednak mamy zupełnie inne zdanie, podobnie myśli wielu ludzi, którzy pielgrzymują w pojedynkę nawet od kilku lat. Większość pielgrzymów idzie w towarzystwie osób, które poznali wcześniej, np.. na oazie, scholi… Do grupek tych trudno było dotrzeć. Osoby te nie chciały zawierać żadnych nowych znajomości, niechętne były też do udzielania jakiejkolwiek pomocy, szczególnie osobom, które szły po raz pierwszy. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich, były nieliczne wyjątki. Wsparcie uzyskałyśmy od ludzi, od których spodziewałyśmy się tego najmniej. Przeważnie były to osoby starsze, świeckie. Byłyśmy zdane głównie tylko na siebie. Dziękujemy ludziom, którzy dali nam noclegi i okazali nam serce. Dzięki nim dotarłyśmy do końca. I jaki był finał. Nie dość, że pielgrzymka została niekulturalnie potraktowana przez hippisów (?), to w kaplicy nie słyszałyśmy głosu księży odprawiających Mszę Św., nie było mowy o skupieniu się na prawdziwej modlitwie. Ludzie zachowywali się tak jakby byli na pikniku, a nie przed ołtarzem naszej Królowej, do której szłyśmy z wielkim trudem przez dwa tygodnie. Zachwalanie pielgrzymki pod każdym względem to tylko i wyłącznie reklama. Stwierdzenia tego nie wymyśliłyśmy same, ale je potwierdzamy.
19 sie 2009 o 22:26
Drogie siostry! dziękuje za ten komentarz
Cieszę się że ktoś ma odwagę napisać jak jest z pkt widzenia „nowego” pielgrzyma. Nikogo nie tłumacząc chcę napisać że na pielgrzymkę nie chodzą tylko „paczki z oaz, scholi itp” Przykładem mogę być ja sam który pielgrzymowanie zaczynałem jako samodzielna jednostka
i wytrwałem dzięki Bogu już 8 rok na szlaku. To prawda że „nowemu” jest trudno i nie chcę pisać że tak nie jest. „starzy” pielgrzymi maja noclegi które już wcześniej „wychodzili”, wiedzą gdzie można pójść na obiad, gdzie dają coś do picia itp. Jak co roku jednak przynajmniej ja staram się rozmawiać z każdą „nową twarzą” w mojej grupie. Pytam się jak samopoczucie, jak noclegi itp. Sam już nie wiem ile osób poznałem na pielgrzymce ale proszę na słowo – naprawdę wiele. Kto mnie zna ten wie… Nie wiem jak jest w innych grupach bo po prostu w nich nie chodzę ale nie można zachowania jednej grupy czy też osób porównywać z całą pielgrzymką. Jeśli np. w amarantach ktoś coś nie tak powiedział to co temu są winni pielgrzymi z innych grup? Nie piszę tego aby powiedzieć że inne grupy są złe czy coś ale proponuję za rok pójść w innej grupie. Może po prostu nie odnalazły się siostry w tej grupie a w innej będzie „tak jak obiecywali przed pielgrzymka…” pozdrawiam !
19 sie 2009 o 22:48
ja równiez szłam poraz pierwszy i równiez wychodziłam z wiekimi obawami bo z Białego ruszałam sama – przynajmniej tak mi sie wydawało ale po 14 dniach poznałam wielu fantastycznych ludzi wiec mi sie wydaje a powiem wiecej jestem pewna ze pielgrzymka nie była przereklamowana stwerdzam to na swoim przykładzie bo z Czestochowy wyjechałam z pieknymi wspomnieniami i wieloma nowymi kontaktami
Pozdrawiam i siostry „przyjaciółki: ” nie zrazajcie sie za rok spewnoscia poznacie podwójna liczbe znajomych
19 sie 2009 o 22:49
Ty, Jastrząb, akurat amarantowi są zawsze skorzy do pomocy bo ja tam chodzę
A siostry może źle trafiły, ja jeżeli tylko mogłem pomagałem dla „pierwszaków’ w znalezieniu noclegu lub trafieniu na obiad. Nie zawsze niestety jest to możliwe ale w miarę możliwości starałem się. Ale w jednym zgadzam się z Jastrzębiem, może siostry źle dobrały sobie grupę. Mi osobiście nigdy nie podobało się w niebieskich
Nie moje klimaty
Bez obrazy of kors
19 sie 2009 o 23:19
Kilka przyziemnych spraw:
Żółte pole na imię na znaczku było ciekawe. Mi ułatwiło rozmowę z paroma osobami.
Zalaminowany identyfikator nie traci nadruku podczas deszczu albo mycia zębów
.
Nowe wzory kartek pocztowych uratowały mnie przed zastanawiam się, komu co wysłałem rok temu. Osobiście, mi się podobały.
Podobały mi się również konserwy w sekretariacie. Co prawda, żadnej nie kupiłem, bo miałem własne kilka sztuk w bagażu.
Śpiewnika nie nabyłem. Ale trochę brakowało mi w książeczce pielgrzyma litanii do Maryi… Niby znam, ale nie całość
. Wiem, że jest ileś wersji i to miejsce zajmuje. Podobne z tekstami Apelu Maryjnego – polskie znają pewnie wszyscy, ale te „Maria Regina Mundi”? Na końcu starej książeczki rzucało mi się w oczy, a pod koniec pielgrzymki to zapomniałem, że śpiewnik można kupić
.
Czy na stronie pielgrzymkowej będzie zamieszczony tekst odczytany na wejście pielgrzymki przed Wałami? Ci „hipisi” rozpraszali, podchodząc i gadając do pielgrzymów w trakcie odczytu.
Ewentualnie jakieś statystyki, ile osób było w tym roku, ile w tamtym itp. (uparci znajdą to co prawda na stronie http://www.jasnagora.com) ?
Pozdrawiam
20 sie 2009 o 9:13
A ja nie zgadzam się co do błękitnych:)Pielgrzymuję już naście lat (byłam we wszystkich grupach).Każda z nich miała zarówno swoje pozytywne i negatywne strony-ale ja odnalazłam się właśnie w błękitnych.
Przewodnik tej grupy systematycznie powtarzał…że starzy pielgrzymi (wyjadacze) powinni pomagać tym nowym..i prosił o to bardzo serdecznie. W tej grupie panuje dyscyplina (co może nie wszystkim się podobać):jak jest modlitwa czy konferencja-nie ma mowy o żadnych rozmowach, jedzeniu itp, wtedy przewodnik potrafi czasami dość ostro zwrócić uwagę jak się nie przestrzega wewnętrznego regulaminu grupy. Za to kiedy jest czas na zabawę…to się bawimy, żartujemy, śmiejemy ile wlezie -bez ograniczeń…Jest wiec to grupa (myślę, że jak każda inna)do tańca i do różańca…i jak każda z grup ma swój specyficzny klimat:)Skro nie podobało się komuś w jednej grupie…może spróbować w drugiej…może tam się właśnie odnajdzie:)Czasem, gdy się czuje, że jest coś nie tak…odrobina własnej inicjatywy może wiele dobrego zdziałać:)Pozdrawiam.
20 sie 2009 o 19:21
Zgadzam sie z siostrą „sagdasa” grupa błękitna jest super. A przewodnik najlepszy..:) gdy jest modlitwa to modlitwa a gdy zabawa to zabawa na całego…to idzie nasza karawana…..(błękici wiedzą o co chodzi;P)
20 sie 2009 o 19:22
ale inne grupy też są fajne każdy się odnajduje w danej grupie.
20 sie 2009 o 21:41
zgadzam się z opinią, że atmosfera na pielgrzymce przede wszystkim zależy od nas samych. i naprawdę odrobinka własnej inicjatywy, czasem zagadnięcie czy pomoc komuś idącemu obok nas, czasem może zmiana grupy, mogą wiele zmienić.
nie należy oczekiwać, że będziemy zasypywani dobrocią, szczodrością i życzliwością. sama szłam nasty raz w tym roku i z tej perspektywy widzę, że musiałam sie wiele nauczyć, pokory, otwarcia na innych i ofiarowania im życzliwości, dobroci, szczodrości. i nie oczekiwania niczego. i dopiero teraz umiem to wszystko docenić, zauważyć nawet małe rzeczy
przykro mi, że Siostry nie znalazły tego na tej pielgrzymce, ale jestem przekonana, że to tam jest, i zachęcam do kolejnej próby za rok
czasem nie od razu wszystko udaje się zauważyć
pozdrawiam serdecnie i do zobaczenia:)
20 sie 2009 o 21:56
a jeśli chodzi o to, co działo sie na Jasnej Górze…
nie na wszystko ma się wpływ, zawsze mogą zdarzyć się nieprzewidziane sytuacje, jak np. z naszym wejściem, które udaremnili nam poniekąd hipisi . ale nie widzę tu winy ze strony naszej pielgrzymki. raczej nie podoba mi się to, że nie zareagowali oni nawet na słowa któregoś z Ojców z Jasnej Góry, generalnie chyba nikt nie miał na nich wpływu… pewnie, że smutno i żal, pozostaje chyba pomodlić się, aby za rok tradycyjnie weszli wcześniej
natomiast jeśli chodzi o atmposferę podczas Mszy św… nie jesteśmy jedynymi pielgrzymami przybywającymi na Jasną Górę w tym dniu. Każdy chce chociaż zajść do kaplicy. oczywiście, że to przeszkadza, ale nikt nie zamknie kaplicy na czas Mszy św, a jeśli inni nie potrafią uszanować czyjejś modlitwy…
chociaż sama osobiście widziałam pielgrzymów białostockich chodzących sobie w różne strony w trakcie nabożeństwa, więc do świętych raczej też nie należymy.
20 sie 2009 o 22:12
Siostry chyba jednak zbyt generalizujecie zarzucając brak dobrej woli. Na pielgrzymce tak jak w życiu spotyka się rożnych ludzi, mniej czy bardziej otwartych, szczerych oraz skrytych, altruistów i niebardzo. W końcu życie to pielgrzymka, a BPPnJG jest tylko jego niewielkim fragmentem, niemniej jego częścią i pomimo oderwania się od pewnych trosk dnia codziennego nie będzie to całkowity Raj na ziemi. Dlatego wg mnie najważniejsze jest indywidualne podejście każdego do pielgrzymki. Nie można oglądać się na innych, w końcu nie o to chodzi, lecz o modlitwę. Jasne, że atmosfera się liczy, ale uwierzcie mi, że każda kolejna pielgrzymka jest inna, tak pod względem towarzysko-rozrywkowym jak duchowym. Inaczej się idzie, inaczej przeżywa, poznaje innych ludzi, lepszych czy gorszych, zawsze coś oni wnoszą.
Co do noclegów z tym fakt jest różnie. Nawet starzy pielgrzymi zostają nie raz na lodzie, przynajmniej tak słyszałem, bo sam zazwyczaj chodzę od domu do domu jako prawie świeżak. Z noclegami niestety jest jak jest, nieraz głupio odchodzić z bagażami nawet na nocleg załatwiony przed 5 minutami gdy kupa ludzi siedzi, ale trochę lipa wkręcać do 12 osób jeszcze ze 2 bo dom i tak pęka w szwach, nie mówiąc już o gospodyni.
Dlatego osobiście staram się raczej patrzeć na te lepsze strony, umocnienie wiary, ludzi których poznałem, a te gorsze… cóż proza życia. Fakt, też se ponarzekałem, niemniej uważam, że owoce pielgrzymki znacznie przewyższają pewne przykre spray wynikłe na trasie gdzie chyba każdy przeżywa chwile załamania
Pozdrowienia
20 sie 2009 o 23:06
Mnie najbardziej ta klika medyków zaciekawiła
Akurat tam rąk do pomocy nigdy za mało. Jeżeli chce siostra przychodzić na nocleg, zjeść coś szybko, biec na medyka, wrócić około 12, umyć się, położyć spać o 1 i o 5 wstać to zapraszam.
21 sie 2009 o 15:03
bylo poprostu super , ide 2 raz i ten rok byl super pod wzglendem nowych braci i siustr !!!
serdecznie pozdrawiam piotrka,sławka,andzele, wiesie i innych z grupy zielonej!!!!
robert;)
21 sie 2009 o 20:52
Za szybko szliśmy, teraz żal, że się zbyt szybko skończyło…
21 sie 2009 o 21:49
w pełni zgadzam się z SeeBus. nie przypominam sobie ani jednego wieczoru, kiedy położyłam się spać wcześniej niż ok 23.30… no może jeden, w Strzelcach, gdzie medyk planowo ,miał działać do 21, a i tak sie przedłużyło…
ale i tak zawsze chodze spac ostatnia, bo jeszcze na noclegu znajdzie sie zawsze ktoś potrzebjacy, no i jeszcze ja zostaje
a wstaje jak wszyscy.
a poza tym nic dziwnego, że ludzie, którzy razem pracują w ciągu tych dwóch tygodni, często znają się od kilku lat, trzymają się razem i lubią swoje towarzystwo…
siostry Przyjaciółki, siostro Zuziu, czy było coś dobrego w Waszym pielgrzymowaniu? czy coś Wam się podobało?
p.s.
anula ma racje, za szybko szliśmy…
23 sie 2009 o 11:08
Bardzo wiele rzeczy mi się podobało i podoba.Ale czy chodzi o to bym pisała tylko peany w stylu :jak cudownie było,rewelacja,niezapomniane wrażenia,super,ekstra,bomba??Tak też było czasami i bywa…ale też bywa inaczej.Jestem realistką,staram się patrzeć obiektywnie.Nie żyję w jakimś wyimaginowanym świecie i nie postrzegam wszystkiego cukierkowo,bo to zaburza pojmowanie otaczającego świata.Pielgrzymka to ludzie,a ludzie są różni.I czasami jest różnie.
Ale na zakończenie dodam,że ogólnie podoba mi się na pielgrzymce i czekam na nią co roku.Ale komentując ją nie wpadam w ekstazę,mega euforię
i inne tego typu rzeczy.
23 sie 2009 o 19:53
„Zosiu” pielgrzymka to nie są tylko ludzie. Pielgrzymką można nazwać przemyślenia, które się pojawiły, pielgrzymka to modlitwa, zabawa ale i emocje jakie temu towarzyszą
Owszem nie należy mówić, że wszystko a wszystko było idealne. Ale bądźmy obiektywni. Każdy popełnia jakieś błędy i nie dziwmy się, że to czy tamto nie wyszło. Stańmy na miejscu kierownika, pilota, porządkowych, księży przewodników, muzycznych itd… To jest naprawde kolosalne wyzwanie dla tych ludzi. Oni pokonują podrójną trasę. Tak się tylko wydaje, że to jest pestka. Nudnym by było gdyby dla młodego człowieka ksiądz mówił monotonią, muzyczni śpiewali tylko poważne piosenki itd… To trzeba poświęcenia i odwagi… Dlatego podziwiam tych, którzy w jakikolwiek sposób angażują się w to aby pielgrzymka była lepsza. A my zwykli pielgrzymi, którzy jedynie idziemy powinniśmy ich wspierać i mówić co się nam nie podoba, po to aby w przyszłych latach mogli to zmienić
Pozdrawiam cieplutko.
24 sie 2009 o 9:16
Madziu..czytałaś dokładnie co napisałam???Miłego dnia.
24 sie 2009 o 12:49
http://www.jasnagora.com/wydarzenie.php?ID=4948
24 sie 2009 o 18:12
Na pielgrzymce jest zupełnie inne „życie”, inne problemy. Brak kontaktu ze światem zewnętrznym, brak telewizora, komputera, radia. I to właśnie nam się podobało. Również fajne jest to, że się wpólnie modlimy. W domu nigdy byśmy tyle czasu nie poświęcili na kontakt z Bogiem, ale w sumie po to wybrałyśmy się na pielgrzymkę.
24 sie 2009 o 18:27
Na pielgrzymce byłam po raz pierwszy i według mnie można ją nazwać „sprawdzianem” charakteru i osobowości drugiego człowieka. Ja akurat zawiodłam się na moich znajomych. Ludzie pokazują swoją prawdziwą twarz. Zgadzam się ze stwierdzeniem, że zachwalanie pielgrzymki pod każdym względem to tylko reklama. Myślę, że każdemu coś się nie podobało, tylko te kwestie się pomija.
24 sie 2009 o 23:18
dzięki dobre wieści
– super zdjęcia – pielgrzymi Pielgrzymki Młodzieży Różnych Grup i Kultur tacy uśmiechnięci a w białostockiej tylko ks. Marek się uśmiecha – brawo dla Pawłów – fajne relacje
27 sie 2010 o 2:18
Bardzo ciekawa sprawa…